W ostatnim tygodniu udało mi się złapać kilka dni wolnego tylko dla siebie.
Od samego początku Niejadek ustalił mi zasadę "odpoczywasz Niunia" czy mi się to udało? W dużym stopniu na pewno, nie oznaczało to jednak zapuszczenia domu i siebie, nadal biegałam z przysłowiowym mopem i ścierą by dom wyglądał tak jak lubię, czyli czysto i przytulnie. I owszem nigdy nie zdam testu perfekcyjnej pani domu. Bo zawsze o czymś zapomnę lub oleję ale WHO CARES! Nasz dom, nasze zasady, ważne, że nam się tu dobrze mieszka i dla nas poziom czystości jest zadowalający. Pomijając sprzątanie w końcu miałam czas skupić się na swoim hobby i powiem Wam szyłam tak intensywnie, że mi poduszek zabrakło z których mogłam wyjmować wnętrze do wypychania moich cudeniek. W ostatnim czasie skupiłam się na ozdobach choinkowych, niektórymi z nich podzielę się z Wami na końcu wpisu. Dodatkowo zadbałam o to by w domu w końcu nie było tak zimo. Bo mimo, że nasz cudowny apartament ma tylko dwa latka (jakbym świętowała urodziny własnego dziecka:P ) to i tak przez okna i parapety tracimy sporo ciepła, wszystko to skłoniło mnie do uszycia pięknych długich poduch na okna, które w okresie jesienno-zimowym dodają uroku i przytulności a dodatkowo pomagają utrzymać ciepło w domu. Już po kilku godzinach od ich uszycia i położenia na ich nowym miejscu w domu zrobiło się cieplej a ja sama paradowałam po domu dumna ze swoich dzieci. Oczywiście w planach szyciowych miałam dużo więcej projektów. Niestety zabrakło mi czasu ale wiem, że w pierwszej wolnej chwili oddam się szyciu.
Swój czas wolny poświęciłam również na granie na xboxie. Niejadek przez opłacanie czegoś tam dostał na 10 godzin simsy dzięki czemu już wiem, że to gra dla mnie, pozwala mi się rozluźnić, zapomnieć o stresach w pracy i oddać mojemu zamiłowaniu do gier. Także tego jak tylko gra będzie dostępna do kupienia wiem, że biegnę w moich turbo kaloszach zakupić ją, by wracając do domu zakupić dla mnie i Niejadka przekąski i oddać się wspólnemu graniu. Bo mamy z Niejadkiem plan on buduje domek a ja zarządzam simami. Idealny podział obowiązków domowych. :P
Pierwszą rzeczą jednak na moim urlopie, dzięki której nabawiłam się przeziębienia - Chociaż wolę żyć w przekonaniu że mój organizm po prostu chce więcej urlopu i dlatego się przeziębił ale zostawmy to bez oceny - była podróż w poszukiwaniu samochodu dla mnie. By spełnić moje marzenie o moim własnym Mini z automatyczną skrzynią biegów. Bo mimo, że jazdę samochodem kocham to mój samokrytycyzm skłania mnie do wniosku, że przy manualnej skrzyni biegów jestem tragicznym kierowcą. Samo poszukiwanie pozwoliło nam się rozeznać się na rynku, dzięki czemu łatwiej będzie nam podjąć ostateczną decyzję.
Mam nadzieję, że dobrze czytało się Wam ten wpis po dość długiej moje nieobecności. Jeżeli był trochę nieskładny wybaczcie mi to, sami wiecie jak to jest jak człowiek ciągle psika i kicha...
Życzę Wam cudownego wieczoru i do przeczytania!



