
Tytuł dzisiejszego wpisu może wydawać się dość banalny, bo przecież każdy z nas umie odpoczywać ale czy na pewno? Przyznam się Wam, że ja nadal mam z tym czasami problemy. Myślę, że kobiety mają z tym większe problemy. Cofając się w zakamarki mojej pamięci, przypominam sobie nie raz tatę, który po pracy zasiadał w fotelu z kawą lub herbatą, czytał ulubioną gazetę lub oglądał ulubiony kanał w telewizji, jadł obiad przygotowany przez mamę, później kolejna kawa, odpoczynek na kanapie, zabawa z psem i jakoś tak dzień po pracy mijał na odpoczynku. Mama natomiast zaraz po pracy leciała na zakupy, po powrocie do domu przygotowywała obiad, podawała go mi i tacie z uśmiechem, później pranie, pomoc w lekcjach, kolacja, przygotowanie do pracy i jakoś tak mijał dzień a odpoczynek był, przecież mama usiadła do kawy na dziesięć minut a dłuższy odpoczynek może jutro, pojutrze albo w weekend. I tak mam nieodparte wrażenie, że polki trwają tak cały rok, od porządków do przygotowywania posiłków, cały czas na 100% żeby przypadkiem nie wyjść na złą matkę, żonę, narzeczoną, dziewczynę, ogólnie rzecz biorąc na złą kobietę. I tak na wigilię czy wielkanoc przygotowania zaczynają się co najmniej tydzień wcześniej. Nie do pomyślenia w kanonie polskiej kobiety jest przeleżeć całe popołudnie tak nic nie robiąc (i dodam tu, że jednak coś się robi - odpoczywa), nauczyłyśmy się tego od naszych matek oraz babć i to nic złego na prawdę jednak tempo życia naszych babć było inne od tego teraz.
Obecnie kobieta (i przepraszam wszystkich mężczyzn że tak w tym wpisie skupiam się na kobietach)
oprócz przygotowywania posiłków, dbania o dzieci, porządek w domu no i oczywiście o męża dodatkowo zajmują się karierą zawodową, próbując dorównać mężczyzną oraz udowodnić szefowi, że kobieta jako matka wcale nie jest gorszym pracownikiem mimo iż czasem wcześniej musi wyjść z pracy bo dziecko zachorowało itp. I tak często gęsto zabieramy pracę do domu tylko dokładając sobie obowiązków, których w domu jest aż nadto.
Pierwszy raz złapałam się że nie umiem odpoczywać kilka miesięcy temu gdy po kolejnym wolnym weekendzie od pracy złapałam się w poniedziałek, że wcale nie czuję się wypoczęta a przecież miałam cały weekend by znaleźć czas dla siebie. I tak postanowiłam cofnąć się pamięcią jak wyglądała moja sobota i niedziela i co się okazało sama dokładałam sobie obowiązków. Mimo iż pamiętam jak Niejadek wychodząc prosił mnie bym odpoczęła, że nie muszę nic robić. I co zrobiła przykładna matka polka. Wstała, uszykowała śniadanie, w międzyczasie wypiła zimną kawę bo na ciepła nie było czasu. Posprzątałam łazienkę, pokój, zrobiłam pranie, siadając do zimnej kawy w salonie uznałam, że okna na ogród są brudne (i oczywiście, że będą brudne bo nikt ich nie mył przez ostatnie 4 miesiące) i chodziłam wokół nich jak sroka wmawiając sobie, że nic im się nie stanie jak będą jeszcze brudne. Ugotowałam obiad, uszykowałam listę zakupów na poniedziałek, obmyśliłam listę dań na kolejny tydzień, zrobiłam jeszcze kilka rzeczy i tak przyszedł Niejadek. Jak się okazało nie odpoczęłam na własne życzenie. W tym momencie postanowiłam coś zmienić.
Od teraz w wolne dni uczę siebie że leżenie na łóżku z książką to nie jest marnotrawienie czasu to jest mój czas dla siebie, na odpoczynek. I nadal jest trudno bo ciężko przyznać się, że w sumie dziś nic nie robiłam (bo matka polka wewnątrz mówi mi że zmarnowałam dzień) ale przecież robiłam ładowałam baterie by być szczęśliwą, promienną dla siebie, dla Niejadka. Oczywiście form odpoczynku jest wiele, musicie tylko zastanowić się co dla Was jest najlepsze.
Do wyboru macie aktywny odpoczynek: bieganie, rower, siłownia, pływanie - przyznam, że wybieram tą formę wiosną i latem. Nigdy nie myślałam, że bieganie może tak wyciszyć, uwielbiam to uczucie gdy biegam 30 minut, słucham rapu i wracam mokra jak świnka do domu, zmęczona padnięta ale jednak lekka, szczęśliwa, wolna od trosk. Ta forma odpoczynku sprawdza się u mnie jednak tylko wiosną i latem. Zimną wolę spokojniejszą formę odpoczynku do której zaliczam leżenie na łóżku, czytanie książek, oraz jogę. Póki co odpoczywam najlepiej w trakcie jogi, proces wyjścia z domu na zajęcia jest zbawienny ponieważ nie mogę szukać w głowie co powinnam zrobić zamiast leżeć teraz na kanapie. Czy uda mi się kiedyś odpocząć bez wyrzutu sumienia nie wiem. Zazdroszczę Niejadkowi tej prostej umiejętności odcięcia się od obowiązków, chciałabym tak usiąść w fotelu odpalić konsolę i poświęcić się jej w 100% by po jej wyłączeniu czuć się wypoczętą bez poczucia winy, że tyle mogłam zrobić w tym czasie. Liczę, że kiedyś mi się uda bo przecież będzie tylko trudniej, w momencie gdy pojawią się u nas w rodzinie kolejne m&m będzie mi tylko trudniej. Wiec za cel ustawiłam sobie naukę odpoczynku, prostego i przyjemnego.
Jestem ciekawa czy wy macie swój sposób na odpoczynek, czy wolicie odpoczynek aktywny czy raczej ten kanapowy. Będzie mi bardzo miło przeczytać w komentarzu jakie są wasze sposoby na zdystansowanie się do piegu o pierwsze miejsce w realizacji obowiązków codziennych.
Życzę Wam miłego wieczoru i do przeczytania!