W ostatnim tygodniu mieliśmy z Niejadkiem pierwszego gościa. Odwiedziła nas mama. Na sam jej przyjazd przygotowywaliśmy się sumiennie ja sprzątałam, Niejadek zaopatrzony w turbo odkurzacz zabijał pająki, uzupełnialiśmy lodówkę i dodatkowo kupiliśmy tonę niepotrzebnych rzeczy. Koniec końców we wtorek byliśmy gotowi na przyjęcie pierwszej osoby w nowym domku na noc. Cały pobyt był dość intensywny bo razem z Niejadkiem chcieliśmy pokazać jak najwięcej rzeczy. Znacie to uczucie gdy odwiedza Was ta pierwsza osoba i nagle w 4 dni chcecie jej pokazać 8 atrakcji gdzie Wam ich poznanie zajęło miesiące? :P Podobno z każdą kolejną osobą pokazuje się mniej a dodatkowo już na miejscu - załóżmy w mieście wartym pokazania- wręcza się dyplomatycznie mapę z dopiskiem jak się znudzisz/zmęczysz/zgubisz to zadzwoń to przyjedziemy po Ciebie. A samemu w tym czasie grzeję się dupkę w ciepłej kawiarni przy dobrej kawie, delektując się ciszą i odpoczynkiem. I tak po takim dniu osoba odwiedzająca (mająca nadal pełno wrażeń) wraca do domu padnięta a gospodarze spokojnie, wypoczęci w domu mają czas na dalsze odpoczywanie bo gość szybko zasnął. Czy to złe podejście? Genialne w swojej prostocie, pomijając fakt lenistwa - bo komu chciałoby się dygać setny raz tymi samymi uliczkami - to dodatkowo właśnie przez to, że widzi się tę samą atrakcję kolejny raz odbiera się radość jej poznawania naszym bliskim. Podsumowując: goście śpieszcie się bo zapał zwiedzania szybko odchodzi :D
Wracając do tytułu wpisu, jednym z miejsc jakie pokazaliśmy mamie było miasteczko Chester, naszym zdaniem jedno z najbardziej urokliwych miejsc w okolicy z dodatkowym bonusem w postaci wszędobylskich wiewiórek, zamieszkujących park, które bardzo chętnie przyjmą każdego orzeszka, którego wypatrzą w Waszych dłoniach. Samo miasto może nie robi aż takiego wrażenia ale centrum z Budyneczkami osadzonymi w dawnym stylu zapiera dech w piersiach. Mam nadzieję, że zamieszczone zdjęcia przekonają Was do odwiedzenia tego miasta.
Dzięki dobrze rozmieszczonym parkingom możecie ze spokojem wybrać się tutaj samochodem, nie martwiąc się również o to, że wydacie zbyt wiele na pozostawienie samochodu w bezpiecznym miejscu, a nie jak to czasem bywa, chcemy przyoszczędzić, pozostawiamy autko gdzieś w bocznej uliczce a po powrocie czeka na nas piękny mandat. W samym Chester poza ścisłym centrum polecamy spacer murami miasta, spacer nad rzeką a kto wie może nawet kurs stateczkiem po rzece (my jeszcze nie korzystaliśmy z tej atrakcji), zwiedzenie katedry - samo zwiedzenie jest bezpłatne zostaniecie tylko zachęceni do wrzucenia datku w wysokości 3 funtów od osoby na dalszą działalność katedry. Sama katedra jest bardzo urokliwa, pełna przepięknych malowideł oraz mozajek, dzięki zamieszczonym wszędzie opisom poznacie jej historię a za dodatkową opłatą 1 funta możecie pomóc w budowie makiety Katedry z klocków LEGO. Przyznam się, że ta forma wspomagania Katedry bardzo przypadła mi do gustu i na pewno przy kolejnej wizycie w tym mieście razem z Niejadkiem dołożymy się do budowy jednocześnie świetnie się przy tym bawiąc. Na koniec zwiedzania będziecie mieli możliwość wypicia kawy lub zjedzenia posiłku w restauracji znajdującej się w Katedrze. Jak to również w przybytkach do zwiedzania bywa na samym wyjściu macie również możliwość zakupienia pamiątek różnej maści. I tutaj z autopsji warto wydać tutaj ciut więcej i kupić pamiątkę z UK bo potem to zostanie Wam zakup kubka w Starbucks swoją mojej ulubionej kawiarni lub na samym lotnisku tuż przed wylotem. Prawie przez to głowy nie utraciliśmy bo oboje z Niejadkiem zarzekaliśmy się mamie, że to w Katedrze przepłaci, że w Warrington to mnóstwo pamiątek itp. I co i pamiątek nie ma, spędziliśmy pół dnia szukając czegokolwiek, głodni wróciliśmy z kubeczkami z mojej kawiarni a później pozostało lotnisko.
Wspomniałam Wam już o wiewiórkach, które ludzi traktują troszkę jak kochane kotełki daj jeść jak już zakłóciłeś nasz spokój. Z tym, że wiewiórki są tak urocze, że człowiekowi się serce cieszy jak te małe psotniki swoimi delikatnymi łapkami opierają się ufnie na dłoni by odebrać najdelikatniej jak potrafią orzeszka, albo dwa bo akurat zauważyły, że są dwa to przecież nie może się nic zmarnować. I tak będą wracały do Was tak długo aż będą wiedziały, że macie orzeszki. By uspokoić Was na wstępie nie utyją zbyt mocno bo każda z nich większość tego co zabierała zakopywała w ziemi na zimę zapewne. Będę z Wami szczera w Chester mogłabym spędzić cały dzień tylko w tym parku dokarmiając te małe nicponie.
Dlatego jeżeli
będziecie mieli dzień wolnego gorąco polecam Wam to miasto jest idealne dla
starszych i młodszych, zakochanych i podróżujących samotnie. Tymczasem do
napisania, wracam do obserwowania Niejadka przed konsolą mój ulubiony sposób na
spędzenie wieczoru. Ja grzeję się jak kotek na łóżku z książką a Niejadek
oddaje się grze.










