wtorek, 27 września 2016

CHESTER



                   W ostatnim tygodniu mieliśmy z Niejadkiem pierwszego gościa. Odwiedziła nas mama. Na sam jej przyjazd przygotowywaliśmy się sumiennie ja sprzątałam, Niejadek zaopatrzony w turbo odkurzacz zabijał pająki, uzupełnialiśmy lodówkę i dodatkowo kupiliśmy tonę niepotrzebnych rzeczy. Koniec końców we wtorek byliśmy gotowi na przyjęcie pierwszej osoby w nowym domku na noc. Cały pobyt był dość intensywny bo razem z Niejadkiem chcieliśmy pokazać jak najwięcej rzeczy. Znacie to uczucie gdy odwiedza Was ta pierwsza osoba i nagle w 4 dni chcecie jej pokazać 8 atrakcji gdzie Wam ich poznanie zajęło miesiące? :P Podobno z każdą kolejną osobą pokazuje się mniej a dodatkowo już na miejscu - załóżmy w mieście wartym pokazania- wręcza się dyplomatycznie mapę z dopiskiem jak się znudzisz/zmęczysz/zgubisz to zadzwoń to przyjedziemy po Ciebie. A samemu w tym czasie grzeję się dupkę w ciepłej kawiarni przy dobrej kawie, delektując się ciszą i odpoczynkiem. I tak po takim dniu osoba odwiedzająca (mająca nadal pełno wrażeń) wraca do domu padnięta a gospodarze spokojnie, wypoczęci w domu mają czas na dalsze odpoczywanie bo gość szybko zasnął. Czy to złe podejście? Genialne w swojej prostocie, pomijając fakt lenistwa - bo komu chciałoby się dygać setny raz tymi samymi uliczkami - to dodatkowo właśnie przez to, że widzi się tę samą atrakcję kolejny raz odbiera się radość jej poznawania naszym bliskim. Podsumowując: goście śpieszcie się bo zapał zwiedzania szybko odchodzi :D



                   Wracając do tytułu wpisu, jednym z miejsc jakie pokazaliśmy mamie było miasteczko Chester, naszym zdaniem jedno z najbardziej urokliwych miejsc w okolicy z dodatkowym bonusem w postaci wszędobylskich wiewiórek, zamieszkujących park, które bardzo chętnie przyjmą każdego orzeszka, którego wypatrzą w Waszych dłoniach. Samo miasto może nie robi aż takiego wrażenia ale centrum z Budyneczkami osadzonymi w dawnym stylu zapiera dech w piersiach. Mam nadzieję, że zamieszczone zdjęcia przekonają Was do odwiedzenia tego miasta.



                  Dzięki dobrze rozmieszczonym parkingom możecie ze spokojem wybrać się tutaj samochodem, nie martwiąc się również o to, że wydacie zbyt wiele na pozostawienie samochodu w bezpiecznym miejscu, a nie jak to czasem bywa, chcemy przyoszczędzić, pozostawiamy autko gdzieś w bocznej uliczce a po powrocie czeka na nas piękny mandat. W samym Chester poza ścisłym centrum polecamy spacer murami miasta, spacer nad rzeką a kto wie może nawet kurs stateczkiem po rzece (my jeszcze nie korzystaliśmy z tej atrakcji), zwiedzenie katedry - samo zwiedzenie jest bezpłatne zostaniecie tylko zachęceni do wrzucenia datku w wysokości 3 funtów od osoby na dalszą działalność katedry. Sama katedra jest bardzo urokliwa, pełna przepięknych malowideł oraz mozajek, dzięki zamieszczonym wszędzie opisom poznacie jej historię a za dodatkową opłatą 1 funta możecie pomóc w budowie makiety Katedry z klocków LEGO. Przyznam się, że ta forma wspomagania Katedry bardzo przypadła mi do gustu i na pewno przy kolejnej wizycie w tym mieście razem z Niejadkiem dołożymy się do budowy jednocześnie świetnie się przy tym bawiąc. Na koniec zwiedzania będziecie mieli możliwość wypicia kawy lub zjedzenia posiłku w restauracji znajdującej się w Katedrze. Jak to również w przybytkach do zwiedzania bywa na samym wyjściu macie również możliwość zakupienia pamiątek różnej maści. I tutaj z autopsji warto wydać tutaj ciut więcej i kupić pamiątkę z UK bo potem to zostanie Wam zakup kubka w Starbucks swoją mojej ulubionej kawiarni lub na samym lotnisku tuż przed wylotem. Prawie przez to głowy nie utraciliśmy bo oboje z Niejadkiem zarzekaliśmy się mamie, że to w Katedrze przepłaci, że w Warrington to mnóstwo pamiątek itp. I co i pamiątek nie ma, spędziliśmy pół dnia szukając czegokolwiek, głodni wróciliśmy z kubeczkami z mojej kawiarni a później pozostało lotnisko.



                Wspomniałam Wam już o wiewiórkach, które ludzi traktują troszkę jak kochane kotełki daj jeść jak już zakłóciłeś nasz spokój. Z tym, że wiewiórki są tak urocze, że człowiekowi się serce cieszy jak te małe psotniki swoimi delikatnymi łapkami opierają się ufnie na dłoni by odebrać najdelikatniej jak potrafią orzeszka, albo dwa bo akurat zauważyły, że są dwa to przecież nie może się nic zmarnować. I tak będą wracały do Was tak długo aż będą wiedziały, że macie orzeszki. By uspokoić Was na wstępie nie utyją zbyt mocno bo każda z nich większość tego co zabierała zakopywała w ziemi na zimę zapewne. Będę z Wami szczera w Chester mogłabym spędzić cały dzień tylko w tym parku dokarmiając te małe nicponie.


                
               Dlatego jeżeli będziecie mieli dzień wolnego gorąco polecam Wam to miasto jest idealne dla starszych i młodszych, zakochanych i podróżujących samotnie. Tymczasem do napisania, wracam do obserwowania Niejadka przed konsolą mój ulubiony sposób na spędzenie wieczoru. Ja grzeję się jak kotek na łóżku z książką a Niejadek oddaje się grze.




wtorek, 20 września 2016

ABORCJA




                        Przyznam się, że obiecałam sobie, że nie zabiorę głosu w tej dyskusji, ponieważ większość osób wygłaszających swoje zdanie to osoby będące za całkowitym zakazem aborcji lub osoby będące za jej utrzymaniem ale wygłaszające dość nietrzymające się kupy argumenty. 
                      Na prawdę próbowałam nie zabrać głosu ale czytając wpisy osób chcących całkowitego zakazu aborcji w Polsce zaczynało się we mnie gotować. Może nie powinnam zabierać głosu bo wyjechałam mieszkać do Anglii ale przyznam się, że był to jeden z powodów wyboru akurat tego miejsca na nowy dom. Uważam, że całkowity zakaz aborcji w Polsce jest bzdurą i powrotem do na prawdę dawnych czasów. Odbieranie kobietom wyboru, lub dostępu do badań prenatalnych, bądź operacji jeszcze w trakcie ciąży jest poronionym pomysłem. Piszę ten post tylko dlatego bym z czystym sumieniem po zapadnięciu wszystkich decyzji mogła spojrzeć sobie w oczy w lustrzanym odbiciu. Pierwszy mój głos w tej dyskusji zabrałam dawno temu, jeszcze w liceum gdy z koleżanką przedyskutowałyśmy całą lekcję nie dochodząc do żadnych wniosków czy porozumień. Wtedy też uznałam, że nie zabiorę głosu nigdy więcej bo to nie ma sensu, gdy ja próbuję dyskutować z szacunkiem dla rozmówcy a druga strona zaczyna mnie obrażać. Ale jednak dziś coś mnie tknęło. Jutro zaczyna się w Polsce czarnyprotest w którym chcę wziąć udział. Dlaczego? Bo uważam, że każda kobieta powinna mieć wybór w przypadku zagrożenia jej zdrowia lub życia, możliwej ciężkiej choroby dziecka, bądź po gwałcie. Rozumiem, że są osoby które całkiem się z tym nie zgadzają, uważają, że to ciężki grzech i nie powinno być żadnej możliwość dopuszczania do aborcji. Rozumiem takie poglądy, szanuję je ale nie zgodzę się na to by te poglądy odbierały potencjalnie wybór mi, moim koleżankom, moim przyszłym dzieciom, lub kobietom z mojej rodziny. Bo to indywidualna kwestia sumienia, jeżeli Kobieta X podejmie się aborcji to jej sumienie może być splamione, to ona będzie stała przed tym wyborem. Przecież Kobieta X może być nie wierząca, może nie być w stanie psychicznie znieść ciąży z gwałtu i żadna modlitwa jej nie pomoże. Czy jestem wierząca? Tak, co nie znaczy, że nie chciałabym mieć wyboru w trzech opisanych wyżej przypadkach. Czy podjęłabym decyzje o dokonaniu aborcji. Na ten moment mówię nie, ale gdyby spotkała mnie jedna z wyżej wspomnianych sytuacji na pewno przemyślałabym to tysiąc razy zważając na uczucia moje i mojego partnera. Cały czas każda kobieta mieszkająca w Polsce ma wybór, i duża część kobiet nie wybierze aborcji w żadnym ze wspomnianych przypadków, ze względu na sumienie, wiarę, lub wewnętrzne przekonania. Uważam osobiście, że nie można odbierać nikomu wyboru, codziennie gdzieś na świecie kobiety tracą dzieci, chociaż błagają wszystkie siły rządzące we wszechświecie by istota mieszkająca w ciele przetrwała. Codziennie tysiące kobiet dokonuje również aborcji, czy mam tego świadomość, oczywiście, czy dotyka to mojego sumienia - nie. Bo osobiście mnie to nie dotyczy, w codziennym życiu zajmujemy się sobą i naszymi rodzinami i zdrowe jest nie wtykanie nosa w życie innych. W moim przekonaniu tak powinno pozostać. Bo danie wyboru nie oznacza przyzwolenia na cokolwiek, nie niesie to też za sobą konsekwencji, że każda kobieta dokona aborcji. Jestem przeciwnikiem decydowania za innych, bo człowiek to istota myśląca i umie decydować o sobie. Szanuję każdego kto w tej dyskusji zabiera głos, jestem przeciwna obrzucaniem się nawzajem błotem bo nie o to tutaj chodzi. To nie tak, że ktoś jest tu "BE" a ktoś jest tu "AJA". Dyskusja w której rozmówcy obrzucają się błotem do niczego nie prowadzi. Rozumiem poglądy przeciwników i zwolenników ale myślę, że czasem zapominamy o co się kłócimy bo nie kłócimy się o to kto ma rację a o pozostawienie na koniec końców jednostce wyboru z pełną gamą jej konsekwencji. Jeżeli po tym wpisie stracę część czytelników, ba wszystkich to zrozumiem to i przyjmę to na moją klatkę piersiową, Jeżeli ktoś będzie chciał mnie za niego zbesztać to to też zrozumiem. Dziś złamałam jedno ze swoich dawnych postanowień, zabrałam głos w dyskusji, najlepiej jak umiałam, z szacunkiem dla obu stron. Mam nadzieję, że moim wpisem zachęcę Was do przemyślenia tak ważnego tematu, nie mogłam dłużej siedzieć cicho czytając w internecie tą falę nienawiści. Bo napiszę po raz ostatni, nie chodzi tu o to kto ma rację, kto kogo jak zbeszta, chodzi o pozostawienie wyboru jednostce z pełną odpowiedzialnością i konsekwencjami idącymi za podjętą decyzją. Życzę Wszystkim dobrej nocy. Do napisania. 

Ps. grafika załączona do postu nie jest moja, znalazłam ją w internecie. 

sobota, 17 września 2016

PLASTRY WOŁOWINY W SOSIE SOJOWO-BBQ




                Zapraszam Was do wypróbowania bardzo prostego przepisu do którego dodatki (ryż/ziemniaki/frytki/sałatka/surówka itp) wybierzecie sami. Przepis jest prosty a mięso przepyszne, jedyne co potrzebujecie to trochę czasu i uwagi dla mięsa by go nie przypalić. Niejadkowi dziękuję za zrobienie zdjęcia - bez niego ten wpis byłby niepełny. 

SKŁADNIKI:

  • 4 plastry wołowiny
  • sos sojowy
  • sos BBQ
  • dodatki zostawiam Wam do wyboru

PRZYGOTOWANIE:

Plastry mięsa jeżeli są za grube lepiej troszkę rozbić. Mięso smarujemy mieszanką sosów (w zależności który z nich bardziej odpowiada Wam smakowo dodajcie go więcej). Posmarowane mięso wkładamy do pojemniczka i wkładamy do lodówki na ok 3 godziny. Jeżeli nie macie aż tyle czasu próbowałam je zrobić bez tego oczekiwania i też wyszły bardzo smaczne. 
Rozgrzewamy patelnię, wkładamy na nią plastry mięsa i dolewamy sosy z pojemniczka tak by w nich się smażyły. Smażymy mięso z każdej strony tak by było ciemne ale nie spalone. W momencie gdy uznacie, że mięso jest już usmażone, wlewamy wodę na patelnię ale tak by nie zakryć całkiem mięsa. I tutaj zaczyna się zabawa bo zaczynamy dusić mięso przez około 1,5 do 2 godzin pod przykryciem. Należy pamiętać by dolewać wody tak by nie spalić mięsa (Przyznam się że zdarzyło mi się to raz i moja rada jeżeli lekko przypaliłyście mięso, zdejmijcie je z patelni na talerz, sos powoli zlejcie z patelni do miseczki, bez naruszania przypalonego spodu. Patelnię myjemy, wlewamy na nią sos, dodajemy jeszcze raz trochę sosów, wkładamy mięso i uzupełniamy wodą.) W trakcie duszenia mięsa możecie zmieniać je stronami by równo się dusiło, ja również dodaję jeszcze trochę sosów do wody w między czasie. Co jakiś czas sprawdzam czy mięso jest miękkie i kruche. 
Gdy mięsko jest gotowe wyjmujemy je na talerz, sos przelewamy do garnka zaciągamy go delikatnie mąką. Danie gotowe. Teraz tylko należy wybrać z czym je podać ale tą przyjemność pozostawiam Wam do wyboru. Życzę Wam smacznego i oczywiście miłego dnia :)

sobota, 10 września 2016

PRZEPROWADZKA CZ. 3




                   Z góry Was przepraszam za ostatnią przerwę we wpisach ale przeprowadzka pochłonęła nas bez reszty. Do teraz część rzeczy mamy w walizkach ale to już krótko potrwa bo dziś z Niejadkiem zbudowaliśmy garderobę. Niejadek twierdzi, że trzeba coś tam wypoziomować jeszcze więc ja się nie wtrącam, tak jak i Niejadek nie wtrąca się w gotowanie -  niech łapie poziom mężczyzna. :) Ostatni tydzień przemknął nam na zakupach w IKEA, składaniu mebli, sprzątaniu zastanego mieszkanka (to taki odruch nawet jak jest czysto to i tak każdy sam woli posprzątać) no i układaniu na półkach tego co się dało. Efekty pokażę Wam w kolejnych wpisach, a póki co mogę się pochwalić, że mam pod schodami pokój dla Pottera, kto wie może jakaś sowa przyleci. Niestety ostatnio jedyne co nas odwiedza to pająki, które Niejadek skutecznie zabija. Jakoś nie przemawia do mnie przysłowie, że gdzie pająki w domu tam szczęście, powiem tak ja tam mam szczęście w domu bez pająków. Mam kochającego mnie Niejadka, tak po prostu za to jaka jestem, nie chcącego mnie zmieniać itp. (kto nie czytał zapraszam do wpisu o Niejadku) :D.  Oboje mamy fajną pracę, z każdym dniem znamy angielski lepiej, mamy wspólne plany na przyszłość (info dla Ciekawskich na pewno się o nich i ich realizacji dowiecie), jesteśmy zdrowi, więc co tu więcej chcieć do szczęścia. A i zapomniałabym mamy w głębokim poważaniu co o nas myślą inne osoby, więc myślę, że mamy idealne podejście. Pewnie część z Was jest ciekawa czy myślę o kimś konkretnym? Powiem Wam: w sumie to tak. Od dłuższego czasu pewna osoba raz na jakiś czas nawiązuje na swoim blogu do mojej czy Niejadka osoby. Ostatnio są to bardziej przytyki, tytuł wpisu dziwnie podobny do nazwy mojego bloga, itp. Kiedyś było inaczej, osoba ta lekko mówiąc dosadnie wypisywała co by mi zrobiła, lub nie, ale jak to się mówi przyjdzie kryska na matyska. Czemu piszę Wam, że mnie to nie rusza a jednak to opisuję? Robię to tylko dla tego, ponieważ uważam, że nie powinno się obrażać nikogo w taki sposób, jeżeli zna się osobę, którą się obraża to co za problem napisać do niej w wiadomości prywatnej na portalu społecznościowym? Tego typu zachowanie gimnazjalne u osób dorosłych może się dwojako kończyć: albo druga strona to zlewa, lub bawi to ją, albo druga strona zgłasza to odpowiednim służbom jako pomówienie, lub treści noszące znamiona groźby. Tyle w temacie :) Moja rada (możecie z niej skorzystać, lub zrobić tak jak ja czasami robię: wsadzić ją gdzie słońce nie dochodzi) : masz z kimś problem, rozwiąż go z tą osobą, lub opisz to w prywatnym pamiętniku a nie na forum jak nastolatka. Ktoś Ciebie obraża w ten sposób: śmiej się z tego lub olej to, bo po co się przejmować i tracić zdrowie na głupoty :) 
                  Kończąc ten wpis zdradzę Wam, że nie długo dodam tutaj przepis na pyszny mięsny obiad. Wkrótce też zdjęcia z mieszkania, kto wie może kogoś zainspirujemy z Niejadkiem.