poniedziałek, 13 lutego 2017

WALENTYNKI




             Jutro międzynarodowe święto miłości a mianowicie walentynki. Zawsze w ten dzień zastanawiam się nad sensownością tego święta. Kwiaty w kwiaciarniach są zawsze droższe niż w pozostałe miesiące roku, z każdej strony zalewają nas oferty romantycznych kolacji, wycieczek czy prostych prezentów w postaci słodkiego misia z serduszkiem. Dzięki czemu osoby chcące kupić mi kwiatka na urodziny czy imieniny zazwyczaj potem skarżą się, że dla reszty członków rodziny kwiaty są zwyczajnie tańsze. Dlatego też od kilku lat jasno wszystkim obwieszczam nie kupujcie mi kwiatów ciętych, poproszę za to o kartkę lub książkę. Swoją drogą muszę się z Wami podzielić w tym miejscu swoją wyjątkowością, w większości przypadków owa kartka jest dla mnie ważniejsza niż sam prezent (pomijam znaczącą różnicę cenową pomiędzy kartką a prawie każdym podarkiem), po prostu lubię do nich powracać wczytać się w ich treść. Bo to właśnie ona się dla mnie liczy, lubię przeczytać od bliskiej mi osoby coś od serca. I nawet jeżeli miało by być to coś w stylu "w ostatnim roku byłaś strasznie nieznośna/marudna ale i tak jesteś najważniejsza" bo te słowa/życzenia są szczere, mogą zawierać żartobliwe wspomnienia lub gorące pragnienia. Sama często kupuje kartki dla bliskich mi osób z dużym wyprzedzeniem, gdy odnajdę tą wyjątkową chowam ją gdzieś między książki, gdzie czeka na tą ważną okazję. Niejadku poznając miejsca składowania kartek dla Ciebie proszę Ciebie o wytrwałość i nie zaglądanie tam. 
                   Wracając jednak do tematu dzisiejszego wpisu. Walentynki moim zdaniem przestały być już dawno świętem zakochanych stały się za to ogromną skarbonką dla supermarketów, restauracji, kin czy kwiaciarni. I nie żebym nie świętowała tego dnia owszem świętujemy go z Niejadkiem. Staramy się jednak by ten dzień nie stał się tym jednym w roku w trakcie którego okazujemy sobie oddanie, wsparcie, ciepło czy zrozumienie. Wierzę, że przysłowiowe walentynki powinny trwać cały rok, bo jeżeli mieszkam z Niejadkiem to trudno bym starała się jakoś znacząco mocniej 14 lutego a w pozostałe dni roku liczyła, że ten jeden dzień wystarczy by czuć się ważnym i kochanym. Dzięki czemu nasze obchodzenie walentynek sprowadza się do podarowania sobie kartki zawierającej słowa płynące z serca, a pozostała część dnia jest zazwyczaj taka jak pozostałe dni. Bo dla nas walentynki są na co dzień, więc mamy romantyczne kolacje w domu lub poza nim również w inne miesiące roku, podobnie z prezentami/ kwiatami/ wyznaniami miłosnymi. Dzięki czemu myślę, że tworzymy zgrany związek szanujących się, wspierających się, mających wspólne plany czy pasje i co najważniejsze kochających się dwóch osobowości. Oboje dobrze wiemy, że ta druga połowa nie da nam poczucia szczęścia jeżeli sami nie będziemy szczęśliwi, podobnie jest z poczuciem bezpieczeństwa czy uczuciem miłości. Już w poprzednich wpisach dzieliłam się z Wami swoimi przemyśleniami dotyczącymi uczuć jakimi sami siebie powinniśmy obdarzać by móc być szczęśliwym z partnerem. Nie jestem psychologiem (chociaż przeczytałam kilka książek z psychologii) więc nie musicie się ze mną zgadzać, wierzę jednak, że dopóki nie pogodzimy się ze swoimi wadami, błędami, słabościami, dopóki nie będziemy szczęśliwi sami ze sobą dopóty w naszych związkach nie zaznamy pełni szczęścia i miłości. Jest to praca nad sobą, długotrwała i często mozolna ale warto się starć by później spotkana osoba nie była dla nas jedynym i wyczekiwanym dostarczycielem szczęścia bo tak nie będzie. Jesteśmy w pewnych kwestiach różni z Niejadkiem w innych bardziej podobni niż myśleliśmy ale gdybyśmy nie akceptowali od początku samych siebie nie bylibyśmy w stanie być szczęśliwi ze sobą na co dzień. 
                     Dzięki samoakceptacji, oraz wielu rozmowom stworzyliśmy z Niejadkiem własną wyspę na której walentynki są codziennie a małpa potrafi znaleźć wspólny język z koczkodanem. Na naszej wyspie są zakątki wspólne, miejsca w których dzielimy nasze wspólne pasje ale pojawiają się również miejsca sąsiadujące ze sobą terytorium ale jednak przebywamy tam osobno, pielęgnując nasze osobiste pasje. Oczywiście mamy do tych miejsc wzajemny wstęp, jednak szanujemy nasz czas i nasze pasje pozwalając sobie na chwile odosobnienia. Dzięki wzajemnemu zaufaniu nie zamartwiamy się co robi to drugie nawet gdy jest dość daleko od nas lub gdy nie rozmawiamy przez dłuższy czas bo mimo, że obok siebie to jednak każde z nas w danej chwili robi coś tylko swojego. Oczywiście mogą podnieść się głosy, że zbyt dużo zaufania może prowadzić do nadużyć - oczywiście, że takie osoby mają rację. Nie zapominajmy jednak, że zbyt dużo kontroli jest równie destrukcyjne dla związków. 
                          Dzisiejszy wpis jest zawiera dużo moich rozważań dotyczących związków. Zaczynam zauważać, że od jakiegoś czasu piszę do Was swojego rodzaju felietony, jestem ciekawa czy podobają Wam się tego typu posty, czy nie zanudzam Was przypadkiem zanadto swoimi przemyśleniami. Będę wdzięczna za wszelkie informacje zwrotne. Z okazji walentynek życzę Wam, osób na tyle szalonych by szanowały Wasze osobowości, życzę Wam osób z którymi będziecie mogli dzielić plany i pasję, życzę Wam również miłości i akceptacji samych siebie bo od tego momentu będziecie szczęśliwi i spełnieni niezależnie kto będzie się wokoło Was znajdował. 

Życzę Wam miłego wieczoru i do przeczytania!  

piątek, 10 lutego 2017

"30 RZECZY DO ZROBIENIA PRZED 30" CZYLI URODZINOWE PRZEMYŚLENIA


        Jakiś czas mnie nie było ale już jestem z nowym wpisem i kolejnymi pomysłami na wpisy więc mam nadzieję, że będziemy w regularnej interakcji. Kilka dni temu miałam urodziny pomysł na ten wpis narodził się już kilka miesięcy temu ale jakoś brakowało czasu na jego realizację. Dodatkowo urodziny spędziłam w Polsce co wpłynęło znacząco na ciszę na blogu. Jednakże już wróciliśmy z Niejadkiem do domu, (nadal jesteśmy zmęczeni bo urlop w Polce urlopem nie jest ale o tym w jednym z kolejnych wpisów) więc mam teraz więcej czasu na pisanie. 
        Urodziny to ważny dzień w życiu każdego z nas, niezależnie czy lubimy je obchodzić z znajomymi czy tylko z najbliższymi. Niektóre z urodzin wydają się bardziej znaczące niż inne i tak też narodził się pomysł na ten wpis. Chcąc nie chcą zbliżam się do trzydziestki. Jeszcze kilka lat temu ta myśl mnie przerażała bo czułam, że ucieka mi młodość, czas na beztroskie popełnianie błędów i upijanie się z koleżankami.Teraz podchodzę do trzydziestki całkowicie spokojnie nawet się na nią cieszę. Może to dlatego że od osiemnastki minęło prawie dziesięć lat? Sama nie wiem. W ostatnim roku bardziej doceniam "teraz" nie planując aż tak tego "później" bo zbyt dobrze wiem co świat robi z naszymi planami, zazwyczaj śmieje się nam w twarz, bo sam zaplanował nam zupełnie coś innego. 
To nie tak, że nic nie planuje, bo owszem planuję ale trochę w inny sposób, staram wyznaczać się sobie cele do których sama bądź z Niejadkiem pragnę dążyć. I tym też jest ta lista na najbliższe 3 lata. Czy uzbieram 30 pozycji dzisiejszego wieczoru. Szczerzę wątpię, myślę, że dobrze jest zostawić puste miejsca, tak by wypełnić je w trakcie tych trzech lat. Jeżeli nie uda mi się wypełnić wszystkich celów to nic się nie stanie. Myślę jednak, że dobrze wyznaczać sobie cele tak by nie zastać się za długo w jednym miejscu. Jesteście gotowi na moją listę? Jeżeli tak to zapraszam poniżej.


  1. Rozwinąć swój angielski
  2. Pisać wpisy dla was w dwóch językach (po polsku i angielsku)
  3. Pisać na blogu bardziej regularnie (na początek jeden wpis w tygodniu)
  4. Nauczyć się trzeciego języka (najprawdopodobniej niemiecki w końcu uczyłam się go wiele lat)
  5. Czytać więcej książek 
  6. Bardziej rozwinąć się w jodze (i nie chodzi tu by być bardziej rozciągniętą niż znajomi, chodzi mi bardziej o to błogie uczucie szczęścia w trakcie każdych zajęć)
  7. Nauczyć się medytować
  8. Bardziej dbać o swoje zdrowie
  9. Nauczyć się lepiej gotować (wiem Niejadku, że dobrze gotuje, ale dobrze się rozwijać i uczyć nowych rzeczy)
  10. Zwiedzać świat ten bliski i daleki z Niejadkiem (przyznam się wam, że podróżowanie z drugą osobą nigdy nie było tak przyjemne jak jest z Niejadkiem)
  11. Nauczyć się jeździć samochodem w UK (w Polsce jakoś to szło, tutaj cóż jeszcze długa droga do celu)
  12. Rozwijać się w pracy, co nie jest łatwe zważając na moją niecierpliwość
  13. Wyprowadzić się na swoje (bo bardzo dobrze mieszka się z współlokatorami ale cudownie byłoby mieć swój dom, swoje stałe miejsce)
  14. Zostać mamą
  15. Zostać żoną Niejadka
  16. Pogodzić się ze swoimi wadami i błędami (tutaj jestem na dobrej drodze ale jak na wszystko trzeba długo pracować, to na akceptację samej siebie myślę, że poświęcę jeszcze dużo czasu)
  17. Nauczyć się doprowadzać sprawy do końca (należę do osób mających dużo pomysłów, wiele z nich zaczynam realizować, niestety większość z nich nigdy nie doczekało się dokończenia)
  18. Dbać o swoją małą dwuosobową rodzinę jeszcze bardziej (i to nie tak, że reszta rodziny jest mniej ważna, dbam o nich równie mocno, chodzi tu głównie o pamięć o tym co jest w życiu ważne)
  19. ...
             Tak jak myślałam na ten moment nie jestem w stanie ukończyć tej listy a z biegiem czasu będę ten wpis aktualizowała o kolejne pozycje, tak by po trzydziestce móc usiąść przeczytać ten wpis i zastanowić się co z tej listy udało mi się zrealizować. Co było zbędne, a o czym zapomniałam. Jestem ciekawa czy wy macie swoje listy do wykonania przed jakimś terminem (i nie myślę tutaj o listach w pracy). Będzie mi bardzo miło jeżeli podzielicie się nimi ze mną w komentarzach.

Życzę Wam miłego wieczoru i do przeczytania!