Jutro międzynarodowe święto miłości a mianowicie walentynki. Zawsze w ten dzień zastanawiam się nad sensownością tego święta. Kwiaty w kwiaciarniach są zawsze droższe niż w pozostałe miesiące roku, z każdej strony zalewają nas oferty romantycznych kolacji, wycieczek czy prostych prezentów w postaci słodkiego misia z serduszkiem. Dzięki czemu osoby chcące kupić mi kwiatka na urodziny czy imieniny zazwyczaj potem skarżą się, że dla reszty członków rodziny kwiaty są zwyczajnie tańsze. Dlatego też od kilku lat jasno wszystkim obwieszczam nie kupujcie mi kwiatów ciętych, poproszę za to o kartkę lub książkę. Swoją drogą muszę się z Wami podzielić w tym miejscu swoją wyjątkowością, w większości przypadków owa kartka jest dla mnie ważniejsza niż sam prezent (pomijam znaczącą różnicę cenową pomiędzy kartką a prawie każdym podarkiem), po prostu lubię do nich powracać wczytać się w ich treść. Bo to właśnie ona się dla mnie liczy, lubię przeczytać od bliskiej mi osoby coś od serca. I nawet jeżeli miało by być to coś w stylu "w ostatnim roku byłaś strasznie nieznośna/marudna ale i tak jesteś najważniejsza" bo te słowa/życzenia są szczere, mogą zawierać żartobliwe wspomnienia lub gorące pragnienia. Sama często kupuje kartki dla bliskich mi osób z dużym wyprzedzeniem, gdy odnajdę tą wyjątkową chowam ją gdzieś między książki, gdzie czeka na tą ważną okazję. Niejadku poznając miejsca składowania kartek dla Ciebie proszę Ciebie o wytrwałość i nie zaglądanie tam.
Wracając jednak do tematu dzisiejszego wpisu. Walentynki moim zdaniem przestały być już dawno świętem zakochanych stały się za to ogromną skarbonką dla supermarketów, restauracji, kin czy kwiaciarni. I nie żebym nie świętowała tego dnia owszem świętujemy go z Niejadkiem. Staramy się jednak by ten dzień nie stał się tym jednym w roku w trakcie którego okazujemy sobie oddanie, wsparcie, ciepło czy zrozumienie. Wierzę, że przysłowiowe walentynki powinny trwać cały rok, bo jeżeli mieszkam z Niejadkiem to trudno bym starała się jakoś znacząco mocniej 14 lutego a w pozostałe dni roku liczyła, że ten jeden dzień wystarczy by czuć się ważnym i kochanym. Dzięki czemu nasze obchodzenie walentynek sprowadza się do podarowania sobie kartki zawierającej słowa płynące z serca, a pozostała część dnia jest zazwyczaj taka jak pozostałe dni. Bo dla nas walentynki są na co dzień, więc mamy romantyczne kolacje w domu lub poza nim również w inne miesiące roku, podobnie z prezentami/ kwiatami/ wyznaniami miłosnymi. Dzięki czemu myślę, że tworzymy zgrany związek szanujących się, wspierających się, mających wspólne plany czy pasje i co najważniejsze kochających się dwóch osobowości. Oboje dobrze wiemy, że ta druga połowa nie da nam poczucia szczęścia jeżeli sami nie będziemy szczęśliwi, podobnie jest z poczuciem bezpieczeństwa czy uczuciem miłości. Już w poprzednich wpisach dzieliłam się z Wami swoimi przemyśleniami dotyczącymi uczuć jakimi sami siebie powinniśmy obdarzać by móc być szczęśliwym z partnerem. Nie jestem psychologiem (chociaż przeczytałam kilka książek z psychologii) więc nie musicie się ze mną zgadzać, wierzę jednak, że dopóki nie pogodzimy się ze swoimi wadami, błędami, słabościami, dopóki nie będziemy szczęśliwi sami ze sobą dopóty w naszych związkach nie zaznamy pełni szczęścia i miłości. Jest to praca nad sobą, długotrwała i często mozolna ale warto się starć by później spotkana osoba nie była dla nas jedynym i wyczekiwanym dostarczycielem szczęścia bo tak nie będzie. Jesteśmy w pewnych kwestiach różni z Niejadkiem w innych bardziej podobni niż myśleliśmy ale gdybyśmy nie akceptowali od początku samych siebie nie bylibyśmy w stanie być szczęśliwi ze sobą na co dzień.
Dzięki samoakceptacji, oraz wielu rozmowom stworzyliśmy z Niejadkiem własną wyspę na której walentynki są codziennie a małpa potrafi znaleźć wspólny język z koczkodanem. Na naszej wyspie są zakątki wspólne, miejsca w których dzielimy nasze wspólne pasje ale pojawiają się również miejsca sąsiadujące ze sobą terytorium ale jednak przebywamy tam osobno, pielęgnując nasze osobiste pasje. Oczywiście mamy do tych miejsc wzajemny wstęp, jednak szanujemy nasz czas i nasze pasje pozwalając sobie na chwile odosobnienia. Dzięki wzajemnemu zaufaniu nie zamartwiamy się co robi to drugie nawet gdy jest dość daleko od nas lub gdy nie rozmawiamy przez dłuższy czas bo mimo, że obok siebie to jednak każde z nas w danej chwili robi coś tylko swojego. Oczywiście mogą podnieść się głosy, że zbyt dużo zaufania może prowadzić do nadużyć - oczywiście, że takie osoby mają rację. Nie zapominajmy jednak, że zbyt dużo kontroli jest równie destrukcyjne dla związków.
Dzisiejszy wpis jest zawiera dużo moich rozważań dotyczących związków. Zaczynam zauważać, że od jakiegoś czasu piszę do Was swojego rodzaju felietony, jestem ciekawa czy podobają Wam się tego typu posty, czy nie zanudzam Was przypadkiem zanadto swoimi przemyśleniami. Będę wdzięczna za wszelkie informacje zwrotne. Z okazji walentynek życzę Wam, osób na tyle szalonych by szanowały Wasze osobowości, życzę Wam osób z którymi będziecie mogli dzielić plany i pasję, życzę Wam również miłości i akceptacji samych siebie bo od tego momentu będziecie szczęśliwi i spełnieni niezależnie kto będzie się wokoło Was znajdował.
Życzę Wam miłego wieczoru i do przeczytania!

