środa, 30 listopada 2016

POCZUJ MAGIĘ TYCH ŚWIĄT



                         Myślę, że po przeczytaniu tytuł dzisiejszego wpisu część z Was domyśla się, że będzie on o reklamach. Dokładnie o reklamach świątecznych. Jako osoba mająca świątecznego bzika z ciekawością przyglądam się reklamą międzynarodowym. Przyznam się, że przypadły mi one bardziej do gustu od naszych polskich odpowiedników. Głównie dlatego, że nie ma w nich produktu danej firmy na pierwszym miejscu dzięki czemu czasem musiałam się ostro nagłowić jakiego produktu lub miejsca dotyczyła dana reklama. Warto zastanowić się jaki jest przepis na idealną reklamę świąteczną. Tak by uniknąć zniechęcenia i przesycenia odbiorców. Myślę, że idealna świąteczna reklama musi zawierać ciekawie opowiedzianą historię przepełnioną humorem lub sporą dawką wzruszenia. Jeżeli dodamy element wspomnień lub zaskoczenia to otrzymamy produkt który wprawi niejednego widza w uśmiech na twarzy połączony z lekko zaszklonymi oczami. Taka reklama nie będzie nachalna, podam nawet przykład: znana margaryna, ładna pani piekąca ciasto na TEJ margarynie a na koniec ta pani mówi nam jak pięknie pachnie w jej domu ciastem które upiekła na TEJ margarynie. Poniżej zamieszczam moje "obecnie - bo sytuacja ta zapewne jeszcze się zmieni" ulubione reklamy z krótkim opisem.

1. Waitrose "HomeForChristmas"

Póki co jeden z niesłabnących nr jeden na mojej liście. Przyznam się, że nie znam wszystkich sklepów znajdujących się w Wielkiej Brytanii i zapewne to jeden z powodów dla których tak lubię tą reklamę bo po jej obejrzeniu nie miałam pojęcia co reklamuje. Pokazując ją Niejadkowi myślałam, że może jest to reklama charytatywna lub coś w tym rodzaju. Reklama ukazuję historię powrotu do domu, w rolę główną wciela się przepiękny ptaszek o którego losy od pierwszej klatki zaczynałam się martwić by na koniec pozostać z uśmiechem na twarzy oraz wzruszeniem. 



2. Sainsbury's "The Greatest Gift"

Kolejną perełką na mojej liście jest dłuższa reklama znanej mi marki sklepów. Całą reklamę i jeszcze długo po jej obejrzeniu nucę piosenkę przewodnią. Po raz kolejny mamy historię, tym razem jest to głowa rodziny szukająca idealnego prezentu dla swojej rodziny. Czy udało mu się go odnaleźć? Zobaczcie sami! 



3. Heathrow Airport "Coming home for Christmas "

Krótko i zwięźle: historia pary misiów wracających na święta do domu. Jestem zdecydowanie na tak, wzruszająca, urocza, krótka, z nutką humoru, idealna na poszukiwanie świątecznego nastroju. 



4. M&S "Christmas with love from Mrs Clous"

Przepiękna świąteczna historia, wzruszająca, rozweselająca i pokazująca, że każda kochająca kobieta ma swoje małe sekrety. 



Jestem ciekawa Waszych wrażeń po obejrzeniu mojego krótkiego zestawienia. A czy Wy macie swoje ulubione świąteczne reklamy? Jeżeli tak napiszcie proszę w komentarzu jakie, chętnie je zobaczę. Jutro 1 dzień grudnia, święta zbliżają się wielkimi krokami warto więc powoli wprawiać się w świąteczny nastrój.
Życzę Wam miłego wieczoru i do przeczytania!

piątek, 18 listopada 2016

SPAGHETTI BOLOGNESE



                            Szukając w głowie jednego z najprostszych dań zawsze pomyślę o spaghetti bolognese w naszym przypadku oczywiście bez cebuli. Jest to danie szybkie w przygotowaniu, sycące i praktycznie niemożliwe do sknocenia. Co w gotowaniu jest ogromną zaletą. W naszym domu jest ono podawane dość często, może nawet ciut za często ale wpływa na to fakt, że jest bardzo dobre i mięsne co w gotowaniu obiadu dla mężczyzny jest nieodłącznym elementem. Jak to mawia Niejadek zupa na obiad to nie obiad, to przystawka. :) A więc zapraszam Was do gotowania, przepis poniżej. 

SKŁADNIKI:

  • 500 g mielonego z wołowiny,
  • 3 - 4 plastry boczku,
  • pomidory w puszcze,
  • 2 ząbki czosnku lub czosnek mielony,
  • zioła włoskie,
  • mielona słodka papryka,
  • mielona ostra papryka,
  • 4-5 łyżek mąki lub fix do spaghetti do zaciągnięcia sosu.


PRZYGOTOWANIE:

                             Na początek na patelnię wsypujemy wszystkie przyprawy (i tutaj moja prośba nie podałam Wam dokładnych proporcji przypraw bo zawsze używam ich na oko, więc zaufajcie swoim upodobaniom smakowym). Następnie kroimy plastry boczku w mniejsze paseczki dodajemy je na patelnię wraz z odrobiną oleju i zaczynamy podsmażać. Napisałam odrobiną ponieważ sam boczek i wołowina są tłuste i wytopią one sporo tłuszczyku więc lepiej nie przesadzać. Gdy boczek jest już podsmażony dodajemy wołowinę, ja w tym momencie zazwyczaj dodaję jeszcze trochę przypraw, po czym dalej smażymy do momentu gdy wołowina zrobi się ciemniejsza. Wyłączamy patelnię. Przekładamy mięso z przyprawami do większego garnka, dodajemy pokrojone pomidory w puszcze z zalewą i zaczynamy podgotowywać na małym ogniu. Jeżeli używacie fixu do spaghetti to rozróbcie go wg przepisu z torebki i dodajcie do sosu. Jeżeli wybraliście opcję z mąką to wsypujemy ją do kubka dodajemy sosu z garnka oraz trochę wody i mieszamy tak by nie było grudek. Jeżeli jednak zrobią Wam się grudki to spokojnie w tym momencie przy przelewaniu do sosu pomóżcie sobie drobnym sitkiem które zatrzyma wszystkie grudki. Po dodaniu mąki lub fixu cały sos gotujemy i mieszamy jeszcze przez chwilę. Sos gotowy teraz tylko ugotujcie ulubiony makaron, dodajcie sosu i można rozpocząć jedzenie obiadu.
Ps. wybaczcie za jakość zdjęcia ale robione starym aparatem a w najbliższym czasie jemy coś innego bo chcę wypróbować kilka nowych dań, jeśli wyjdą smaczne to przepisy już nie długo na blogu.
Smacznego i do przeczytania

poniedziałek, 14 listopada 2016

CHRISTMAS DECORATIONS



                      Halloween już za nami, było cudownie o czym mogliście przeczytać w jednym z poprzednich wpisów. Czas po Halloween minął nam bardzo szybko, dni przelewają nam się ostatnio przez palce. Praca, dom, praca i tak w kółko. Normalnie ta rutyna przerażałaby mnie ale w towarzystwie Niejadka nawet tak jest przyjemnie. Mimo, że zazwyczaj pracujemy inaczej i to zazwyczaj to ja jestem tą bardziej zmęczoną to i tak uwielbiam ten moment gdy Niejadek wraca do domu, jemy razem kolację i mamy jeszcze tą mała godzinkę na pogaduszki. Dzięki tym małym rzeczom wszystko jest prostsze i przyjemniejsze. W ostatnich dniach zaczęłam powoli przygotowywać się do Bożego Narodzenia. Póki co robię małe kroczki, razem z Niejadkiem rozglądamy się za najładniejszymi ozdobami choinkowymi kupując pojedyncze sztuki. Wiemy jedno idziemy w kolor czerwony. I tak oto w trakcie poszukiwań idealnych ozdób świątecznych natrafiłam na dwa sklepy. O istnieniu pierwszego wiedziałam już od dawna jednak dopiero niedawno znalazłam czas by się tam wybrać. Na drugi natrafiłam całkowicie przypadkiem, klikając w reklamę na facebooku. Oba sklepy są cudowne ale ten drugi ma w sobie trochę więcej uroku, drewniane dedykowane ozdoby to idealny pomysł na małe podarunki. W końcu idą święta oraz Mikołajki więc jeżeli nie macie jeszcze pomysłu to liczę, że Was zainspiruję. :)




                     Pierwszy ze sklepów to Hobby Craft, sklep ten wyposażony jest w artykuły z których możecie stworzyć najróżniejsze cuda. Zaczynając od kartek okolicznościowych, obrazów, rysunków, makiet bojowych, skarbonek, przedmiotów które pomogą zamienić wypieki w prawdziwe arcydzieła, jak również w okresie świątecznym możecie tam znaleźć przedmioty z których wykonacie najróżniejsze ozdoby świąteczne dla Was i Waszych bliskich. Dodatkowo zakładając konto internetowe możecie liczyć na -20% na pierwsze zakupy co na pewno jest miłym gestem ze strony sklepu. Osobiście mam już za sobą pierwsze zakupy zarówno w sklepie jak i na stronie internetowej i przyznam się Wam, że z Niejadkiem zadecydowaliśmy kontynuować zakupy przez internet. Strona tego sklepu oferuje dużo więcej produktów, dodatkowo są one dużo lepiej posegregowane, czego niestety o ułożeniu w sklepie nie można powiedzieć. Ostatnio Niejadek szukał tam dla mnie pomponów i zajęło mu to stanowczo za dużo czasu. Pomijając te drobne minusy jest to na prawdę bardzo fajny sklep. Zakupiliśmy już tam kilka ozdób gotowych, jak również renifery które wykonałam sama. Możecie je zobaczyć na zdjęciu poniżej. Dużym plusem ozdób, które możecie wykonać sami jest fakt, iż są ładnie zapakowane, dzięki czemu będą idealnym prezentem dla najbliższych Wam osób, które lubią majsterkować. Sama mam już 3 osoby które jeżeli uda mi się wszystko załatwić dostaną od nas w okolicy świąt taki mały podarek. :) 


               Drugim sklepem którym chciałabym Wam polecić jest The Crafty Giraffe, w którym możecie zamówić przepiękne dedykowane ozdoby świąteczne wykonane z drewna. Nie jestem Wam w stanie opisać w jakim stanie przychodzą one do domu ale jestem już po pierwszym zamówieniu i sam proces wyboru produktów oraz zamawianie uznaję za miłe, łatwe i przyjemne. Wybierając produkt z możliwością personalizacji, otrzymujecie jasne informacje jak długi może być dodany przez Was tekst na ozdobie. Ceny za same produkty wydają mi się przystępne, tym bardziej gdy weźmie się pod uwagę iż są one drewniane. Dodatkowo w okresie świątecznym możecie liczyć na zniżkę w wysokości -20% jeżeli w pole zniżkowe wpiszecie "SANTA20". Dzięki tej zniżce koszty wysyłki wyszły mi na zero. Jak tylko przyjdą zamówione podarunki dam Wam znać jak oceniam ich stan. Zresztą co będę Wam opisywała, sami oceńcie oglądając poniższe zdjęcie. :)




               Oczywiście kupujemy ozdoby świąteczne też w innych sklepach. IKEA góruje w rankingu z racji na przystępne ceny, i fakt, że spędzam tam większość swojego tygodnia więc jestem na bieżąco z ich ofertą. Dodatkowo w ostatnim czasie zachwyciło mnie kilka bombek z ASDA (póki co kupiliśmy tylko jedną ale na pewno wrócimy tu po kolejne) dodatkowo szukam też innych sklepów w których można znaleźć przepiękne ozdoby świąteczne. Więc jeżeli znacie jakiś o którym tu nie napisałam to podzielcie się w komentarzu, chętnie sprawdzimy ich ofertę.
Miłego dnia i do przeczytania! :)


sobota, 12 listopada 2016

KURCZAK Z ANANASEM I CHILI



                         Chłodniejsze dni zawitały do nas na dobre, za oknem jest coraz szybciej ciemno, jednym słowem jesień w pełni a kto wie może to i już pierwsze podrygi zimy za oknem. Wskazywałby nawet na to nieznośny szron z rana na samochodzie, swoją drogą idealna niespodzianka na początek dnia gdy człowiek spieszy się do pracy. W przypływie tych jesienno-ziomowych doznań zaczęłam poszukiwać wyrazistości wokół siebie, również na talerzu. I tak oto powstał pomysł na słodko - ostrego kurczaka z ananasem. Danie proste, szybkie (czyli idealne dla zapracowanych) i pyszne. Przepis poniżej :)

SKŁADNIKI:

  •  dwie piersi z kurczaka,
  • 2/3 łyżeczki słodkiej papryki,
  • 1 łyżeczka ostrej papryki,
  • 1/1,5 łyżeczki czosnku lub 2 ząbki czosnku,
  • 2/3 łyżki soku z cytryny,
  • pokrojony ananas z puszki,
  • 3/4 łyżki sosu sojowego
  • zioła włoskie
  • 1/2 łyżeczki przyprawy curry
  • jedna czerwona papryka.
PRZYGOTOWANIE:

Kurczaka kroimy na paseczki, po czym wrzucamy go do woka. Dodajemy suszoną paprykę słodką oraz ostrą, czosnek, sos sojowy, przyprawy włoskie oraz curry, wszystko ze sobą mieszamy tak by kurczak ładnie obtoczył się we wszystkich przyprawach. Gdy kurczak jest już obtoczony zaczynamy go smażyć. Po chwili dodajemy odsączonego ananasa (nie wylewamy zalewy, dodamy ją za chwilę do dania), podsmarzamy dalej przez chwilę. W między czasie myjemy paprykę i kroimy ją w paseczki. Do kurczaka dodajemy sok z cytryny oraz 3/4 zalewy z ananasa. Wszystko mieszamy. W tym momencie proponuję spróbować sos, dla tych co jest za słodki doradzam dodać sosu sojowego oraz jeszcze ciut ostrej papryki, dla tych co za ostry lub kwaśny można dosłodzić odrobiną miodu. Na koniec gdy kurczak jest już usmażony i soczysty dodajemy paprykę, tak by w trakcie podania dania nadal była lekko twarda. Danie świetnie smakuje z ryżem ale wybór dodatków jak zawsze pozostawiam po Waszej stronie. :) Dla leniwych lub szukających ucieczki od ryżu polecam włożyć naszego kurczaka do tortilli dodać odrobinę sałaty a nawet pomidora i gotowe. Mam dla Was dwa dania w jednym :) Życzę Wam smacznego i do przeczytania. 





wtorek, 1 listopada 2016

HAPPY HALLOWEEN



                        W tym roku obchodziliśmy nasze pierwsze Halloween i przyznam się Wam czekałam na nie jak dziecko. Od miesiąca mieliśmy kupionego dmuchanego kościotrupa. Zapachem przypominającego dmuchane koła ratunkowe, nagrzane w słońcu nad polskim morzem. Więc pierwsze moje wrażenie po wyciągnięciu go z opakowania i nadmuchaniu było dość dziwne, niby jesień, niby dynie a tu brak tylko nadmorskiej bryzy i gorącego piasku. :D Ale pomijając ten fakt, kościotrup był uroczo straszny czyli idealny dla małych dzieci na które czekaliśmy. Jak na dobrych gospodarzy przystało zakupiliśmy około 2kg cukierków różnej maści. Od owocowych pachnących tak, że aż nie chciało się ich oddawać a współlokatorka na sam ich zapach z uroczym spojrzeniem schowała jednego pod bluzkę (tak na wszelki wypadek gdyby miało ich zabraknąć). Zresztą nie byłam lepsza sama pochowałam kilka do kurtki (czekać tam będą pewnie do wiosny). Po małe paczuszki z m&m, magic stars, marsami itp. wszystkie prezentowały się smakowicie czekając na dzieciaki, które w strasznych przebraniach zabiorą je do domu pod groźbą psikusa. Mając już gotowe cukierki, oraz nadmuchanego kościotrupa, zostało się nam tylko wykrojenie dyni. Zakupiliśmy nawet specjalny zestaw zawierający nożyk do wycinania i łopatkę to wybierania wnętrza. Jak się przedwczoraj okazało był to pierwszy raz dla Niejadka. Czym bardziej cieszyłam się na sam proces wykrawania dyń. Uszykowaliśmy deski do krojenia mające ochronić stół przed naszym zaangażowaniem. Uszykowaliśmy miskę na wszystkie niepotrzebne elementy dyni, dodatkowo 4 noże tak by dać wybór i różne możliwości, łopatkę i dwie łyżki do wybierania środka tak na wszelki wypadek. Już na początku wykrawania poczuwając się by opowiedzieć Niejadkowi co jak i kiedy będziemy robić z dyniami, prawie wyłożyłam się na tym co sama zalecałam :P Mianowicie prawie przerosło mnie odkrojenie ogonka dyniowego, coś moja dynia nie chciała współpracować. Na szczęście później szło nam wszystko lekko i przyjemnie, czas upływał na żartach dotyczących kogo przypomina wykrawana dynia oraz na międzynarodowych plotkach z przyjaciółką. Po około godzinie dynie były gotowe na pierwszą próbę, którą przeszły bez problemu, dzięki czemu wczoraj przepięknie zachęcały do zapukania w nasze drzwi.



                        Mając już wszystko przygotowane około godziny 17:00 wystawiliśmy dynie, dodatkowo dostawiliśmy dwie latarenki, na drzwi przykleiliśmy kostka oraz straszne naklejki. Wsypaliśmy cukierki do szklanej misy, zamknęliśmy drzwi wejściowe i czekaliśmy. Czekaliśmy, czekaliśmy, już traciłam nadzieję, że ktokolwiek zapuka lub zadzwoni, żaląc się, że teraz będę musiała sama zjeść dwa kilo cuksów (no dobrze przyznam się ta wizja nawet mnie cieszyła - zbyt lubię słodycze) i nagle usłyszeliśmy pierwsze DING DONG naszego dzwonka - na dźwięk którego mało nie zabiłam się zbiegając z drugiego piętra domu - oraz radosne TRICK OR TREAT dobiegające z za drzwi gdy tylko ruszyliśmy kluczami w zamku. :D Po otwarciu drzwi naszym oczom ukazała się na oko 10 - letnia dziewczyna przebrana za kotka, myślę, napiszę więcej byłam bardziej podekscytowana niż ona. Ona wyglądała na przestraszoną - może to moja wina bo przypominałam rozemocjonowaną wiedźmę po dziesięciu kawach? Sama nie wiem, ale dziewczyna radośnie poczęstowała się kilkoma cukierkami, pożyczyliśmy jej owocnych łowów po czym zamknęliśmy drzwi. Myślę, że dziewczyna nie odeszła na dwa kroki od drzwi a ja już z za nich zaczęłam skakać i piszczeć jak na widok szczeniaczka. Na prawdę dawno nic nie sprawiło mi aż takiej radości i tak mnie nie ekscytowało. Muszę się Wam przyznać, że reagowałam tak na kolejne 10 grupek, dopiero potem zachowywałam się jak radosny dorosły. Swoją drogą Niejadek był równie radosny jak ja, nie jestem tylko pewna co go bardziej cieszyło dzieci i ich przebrania czy ja brykając po schodach jak Tygrysek z Kubusia Puchatka. 



                   Tego wieczoru odwiedziło nas mnóstwo dzieci oraz ich rodzice, z jednymi pożartowaliśmy, innym trzeba było wkładać cukierki do torebek i koszyczków bo same skromnie częstowały się tylko jednym smakołykiem. Największe wrażenie zrobiło na mnie dwóch małych chłopczyków, do końca nie wiedzących po co pukają do cudzych domów (ale w końcu brat stoi obok i też jest przebrany i się cieczy to ja też się cieszę - tylko w sumie nie wiem na co). Jeden z nich był uroczym dinozaurem a drugi małym nietoperzem. Nietoperz w przeciwieństwie do rodzeństwa stał i patrzył się na mnie w trakcie gdy jego bracia wybierali cukierki, więc chciałam mu pomóc wkładając do jego uroczego woreczka kilka cukierków. W trakcie tej sytuacji nietoperek nie wiedząc że to będą jego cukierki zabrał mi jednego z radosnym stwierdzeniem "ten jest mój". Tego wieczoru odwiedził nas dużo wiedźm, wampirów, kotków, jeden tata kościotrup, oraz grupa nastolatków przypominających aktorów z nocy oczyszczenia i tu przyznam się otwarcie, gdybym była sama nie jestem pewna czy bym im otworzyła bo oni jedyni mnie przestraszyli. :)  Cała zabawa trwała mniej więcej do 21:00, później pukanie ucichło dzięki czemu po zjedzeniu szybkiej kolacji mogliśmy wybrać się na spacer po okolicy w celu oglądania innych przystrojonych domów. Spacer uważam za bardzo udany, po pierwsze samo towarzystwo Niejadka byłoby wystarczające, ale dodatkowo naszym oczom ukazało się kilka na prawdę pięknie przystrojonych domów, w wiedźmy, dynie, pajęczyny i straszne lampki. Dzięki czemu spacerując w lekkiej mgle można było wczuć się w Halloween. W trakcie naszego spaceru doceniliśmy jeszcze bardziej mieszkanie w spokojnej, bezpiecznej dzielnicy dzięki czemu nie martwiąc się o nic mogliśmy skupić się na sobie i spacerowaniu. 



                  Po powrocie do domu zaczęliśmy planować przyszłoroczne ozdoby, i sposób podania cukierków. Kto by pomyślał, że w wieku 26 lat znajdę drugie święto na które będę czekała jak dziecko (Oczywiście pierwszym jest Boże Narodzenie - czy podzieliłam się z Wami informacją, że w trakcie pisania tego wpisu w pokoju brzmią świąteczne utwory Michaela Buble?). Wszystkim Wam polecam uczestnictwo w Halloween jeżeli tylko miejsce w którym mieszkacie pozwala Wam na to. Widok uśmiechniętych dzieci i sam proces przygotowań daje bardzo dużo radości, pozwala się odprężyć i oderwać na moment od codzienności. 

Tradycyjnie zbliżając się do końca tego wpisu życzę Wam udanego wieczoru, oraz tygodnia i do przeczytania!