Kolejnym odwiedzonym przez nas miejscem było miasteczko rodzinne Lewisa Carroll autora Alicji w Krainie Czarów. Osoby wzbudzającej pewne kontrowersje odnoszące się do pasji fotografowania wyłącznie dziewczynek. Przygotowując się do tej wycieczki na którą wybraliśmy się dodatkowo przy zwiedzaniu innej większej atrakcji poczytałam trochę o samym autorze wspomnianej Alicji. Lewis Carroll urodził się 27 stycznia 1832 roku w Daresbury, był znanym matematykiem, fotografem, jednak zasłynął z książek opisujących losy Alicji w zaczarowanej krainie. Warto dodać, że postać ta nazywa się tak na prawdę inaczej a mianowicie Charles Lutwidge Dodgson, jednak światu znany jest głównie pod pseudonimem autora książki. Autor Alicji wydał około 250 prac naukowych obejmujących tematykę matematyki, był wykładowcą, prekursorem fotografii portretowej i artystycznej. I to właśnie ze względu na fotografię portretową jego postać wzbudza kontrowersje. Ponieważ swoje prace tworzył podczas uroczystości w których potrafiło brać udział około 100 dziewczynek, warto dodać że ów artysta tracił swoje zainteresowanie nimi gdy one dorastały. Mimo, że nigdy nie został oskarżony o molestowanie zachowanie to nawet dziś jest zastanawiające.
Część z Was zastanawia się po co zrobiłam ten przydługi wstęp zamiast przejść do sedna wpisu i opowiedzieć o rodzinnej miejscowości, domu rodzinnym, centrum pamięci itp. Już odpowiadam Wam na to pytanie. Nie ma co opisywać... Trasę po okolicy można przebyć na dwa sposoby: pieszo i samochodem. My na szczęście wybraliśmy samochód bo po przejściu kilku kilometrów by zobaczyć polanę byłabym mocno zawiedziona. Dlatego też mimo, że nadal uważam, że warto było odwiedzić to miejsce polecam je Wam jako dodatek do innej wycieczki, maksymalnie godzinka dodatkowo samochodem.
Późnym popołudniem podjechaliśmy pod kościół w Daresbury który był jednocześnie centrum pamięci. W środku zastała nas malutka salka z plakatami na ścianach zawierającymi szczątkowe informacje oraz zagadki dla dzieci. Jedynym fajnym elementem tego centrum był sklep z pamiątkami, zawierający okoliczne specjały oraz pamiątki dotyczące samej książki o Alicji.
Po zwiedzeniu kościoła oraz centrum wsiedliśmy do samochodu przejechaliśmy kilka minut na mikro parking przy ulicy - zwykłe pobocze, na prawdę szło go przejechać. Po zaparkowaniu udaliśmy się polną drogą pod tabliczkę z informacjami o autorze i książce. Z samej tabliczki dowiedzieliśmy się, że mamy podążać za białym królikiem - jedyny miły element wycieczki. Królik prowadził nas krzaczastym tunelem na polanę na której można było zobaczyć układ mieszkania dzięki pozostałościom fundamentów wyłaniającym się w trawie. Na tej samej polanie czekała na nas jeszcze jedna tabliczka z informacjami i to wszystko. Przyznam, że byliśmy oboje lekko zawiedzeni, spodziewaliśmy się większej ilości atrakcji zważając na sukces jaki zrobiła sama książka tego autora na świecie. Niestety nie czekały na nas żadne ochy i achy. Mimo to cieszę się że odwiedziliśmy to miejsce. Bardzo lubię opowieść o Alicji i jakoś tak nie wyobrażam sobie nie odwiedzić tego miejsca mieszkając tak blisko.
Jak się spodziewacie zbliżamy się do końca tego wpisu ale już teraz chciałabym Wam dać znać, że w sobotę na blogu będzie na Was czekał wpis z przepisem na tartę ze śliwkami i kremem mascarpone z białą czekoladą. Życzę Wam miłego wieczoru i do przeczytania!






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz