Mając ostatni dzień wolny przed przeprowadzką zabrałam się za przemyślenia i powrót myślami do naszych początków. Pamiętam jak dziś pierwszą rozmowę z sąsiadami (rozmawiał głównie Niejadek ja stałam zboku zawinięta w kocyk i przysłuchiwałam się rozmowie) dziś rozmawiałam w ogrodzie z sąsiadką 40 minut. Co się zmieniło? nagle nauczyłam się angielskiego perfekcyjnie? Raczej nie. Po prostu otworzyłam się na ludzi, owszem przez te 5 miesięcy nauczyłam się o wiele więcej angielskiego niż przez całą szkołę, ale nadal czasem się zacinam. Rozmawiając z ową sąsiadką uświadomiłam sobie jak mi jej będzie brakowało w nowym miejscu. Miła, zawsze uśmiechnięta starsza Pani. Nie straszni jej sąsiedzi z zagranicy, polubiłyśmy się bardzo. Coś czuję, że będziemy wysyłać sobie kartki na wszelkie możliwe okazje. Jestem jej bardzo wdzięczna za ciepłe przyjęcie nas w sąsiedztwie, za pozytywne opinie u pozostałych sąsiadów. Dzięki czemu reszta osób była nam bardziej przychylna. Zawsze służyła radą, pożyczyła grabie do ogrodu, poprawiła błąd w wypowiedzi. Jednym słowem cudowna kobieta.Będzie mi brakowało też jej kota, który nasz ogród uważał za swój własny, my mieliśmy co najwyżej prawo w nim czasem przebywać :) Nie zapomnę ile razy prawie doprowadził mnie do zawału wskakując na płot przy którym siedziałam, lub gdy schodząc z góry spotykałam go siedzącego w salonie przy wyjściu na taras. Myślę, że był nie mniej zdziwiony niż ja gdy nasz wzrok się spotykał. Tylko mnie dziwiły jego odwiedziny a on raczej myślał "co do diabła robisz w moim drugim domu..." Takich sąsiadów jest tutaj więcej.
Obok nas mieszka również przemiły starszy Pan, co rano pogwizduje w ogrodzie piosenki, ma energii za 7 młodych osób. Nauczył nas kiedy wystawiać jakie kosze na śmieci. A jeśli zapomnieliśmy wystawiał je za nas, nie wspomnę o wstawianiu ich ponownie na swoje miejsce. Przez te pięć miesięcy ani razu nie udało nam się tego uczynić. Oboje pomagali nam jak umieli, zawsze uśmiechnięci, chętni do rozmowy. Mimo, że my ich angielskiego z akcentem z tego regionu hmm lekko mówiąc nie do końca rozumieliśmy :)
Jestem bardzo ciekawa jacy będą nowi sąsiedzi czy da się z nimi przegadać godziny przed domem? Czy będą serdecznie nastawieni? Czy będą szanowali ciszę w okolicy? Nie wiem ale jestem dobrej myśli. Cieszę się na przeprowadzkę ale chętnie będę wpadała do starego domu, by porozmawiać z współlokatorami i oczywiście z sąsiadami. Bo z otwartymi osobami najlepiej uczy się angielskiego, który jest dla mnie i Niejadka bardzo istotny, nie wyobrażamy sobie nie mówić coraz lepiej i płynniej po angielsku.
Miłego dnia i do przeczytania :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz