Zastanawialiście się kiedyś ile jest prawdy w żarcie, iż kobieta zrozumie jak to jest gdy mężczyzna choruje gdy będzie rodziła? Cóż początkowo uważałam go za typowy męski żart ale myślę, że jest w nim trochę prawdy. Ostatnie trzy tygodnie od powrotu z Polski na zmianę jesteśmy mocniej przeziębieni nasz stan nadal jest daleki od bycia ciężko chorym ale jednak uporczywy katar połączony z podwyższoną temperaturą i węzłami chłonnymi potrafi być bardzo męczący i dać w kość jeżeli trzeba w trakcie takiego przeziębienia ochoczo udawać się do pracy. Oczywiście to, że ta sytuacja ciągnie się trzy tygodnie mogłoby być niepokojące ale jednak trochę w tym naszej winy. Zarówno ja jak i Niejadek mamy problem by trzymać się w takim czasie z dala od siebie z okazywaniem uczuć. Ciągle myślimy, że zwykły całus nic nie pogorszy, lub picie herbaty z jednego kubka.. W ten właśnie sposób prawie już zdrowy Niejadek załatwił sobie ode mnie powiększone węzły chłonne, silny ból gardła połączone z podwyższoną temperaturą. Ja natomiast której już gardło nie bolało znowu je lekko odczuwam. Dotarło do nas dzisiaj, że musimy się postarać i koniec na najbliższy czas z okazywaniem uczuć, całus w czoło lub trzymanie za rękę musi wystarczyć. Ponieważ ile można w dni wolne próbować się doleczyć by potem znowu w dni pracujące się doprawić przebywaniem w chłodnych pomieszczeniach (tak w IKEA też może być czasem zimno, nie mówiąc już o miejscu pracy Niejadka). I tak ostatnia moja nieobecność na blogu spowodowana była, leżeniem w łóżku, kichaniem, smarkaniem, połykaniem tabletek na przeziębienie jak również piciem "herbatek" na grypę oraz naturalnego syropu z cebuli, oczywiście we wszystkich tych czynnościach uczestniczył Niejadek. Tak, tak w tej ostatniej również z czego jestem z niego bardzo dumna. Moja kochana osoba, która po znalezieniu najmniejszego kawałka cebuli w jakimkolwiek dani żądała rozmowy z kierownikiem restauracji w czasie choroby grzecznie (chociaż z miną skwaszonego i ubolewającego mężczyzny) pije dwa razy dziennie ten syrop. Oczywiście można się spierać na ile działają takie domowe leki więc na wszelki wypadek udaliśmy się też do apteki po pomoc. Tak wyposażeni mamy wspólny cel na najbliższe dni - wyzdrowieć.
Wracając do początkowego pytania. Myślę, że w tym żarcie jest sporo prawdy, nie żebym chciała być nie miła i napiszę teraz, że mężczyźni gdy chorują stają się słabi, bezbronni i męczący z punktu widzenia kobiety. Ale coś w tym jest. Nie wiem czy to kwestia wychowania w czasie gdy kobiety były jeszcze dziewczynkami, czy wieloletnie obserwowanie naszych mam ale jakoś gdy my chorujemy świat się nie wali, no może przynajmniej nie tak mocno. Wiedząc, że i tak muszę iść do pracy (mimo tego kataru, temperatury i reszty nieprzyjemnych objawów mocnego przeziębienia), czując potrzebę ugotowania Niejadkowi obiadu, zrobienia prania i wielu innych rzeczy pozwoliłam sobie na jeden wieczór po pracy gdy na prawdę nie mogłam ruszyć się z łóżka, nadal byłam jednak miła i potulna wystarczyło mnie utulić i dać herbatkę bym rano była w stanie jako tako funkcjonować mimo tych samych objawów co wieczór wcześniej. Niejadek ma teraz ten sam ból gardła co ja i dobrze, że miał biedak dzisiaj wolne bo mógł cały dzień leżeć biednie w łóżku i przysłowiowo umierać. To że był przy tym nieznośny i markotny nawet mu wybaczę bo w końcu się poprawił gdy uświadomił sobie że przesadza. Fakt faktem to samo z czym ja lepiej lub gorzej funkcjonowałam jego powaliło chwilowo na łopatki. Ma jednak moje pełne wsparcie. Zaplecze leków i umówioną wizytę u lekarza. Także prognozy są powalająco dobre bo żadne przeziębienie nie trwa wiecznie a wspólnymi staraniami wyleczymy się szybciej.
Miłego wieczoru i do przeczytania.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz