Macie może takie filmy lub książki, które oglądacie regularnie nie tylko dlatego, że je bardzo lubicie ale też dlatego, że przypominają Wam o czymś ważnym? Osobiście mam taki jeden "Ps. I love you", oglądam go zazwyczaj raz na pół roku albo czytam kolejny raz książkę. Przypomina mi on o docenianiu tego co ma się teraz, tych codziennych małych rzeczy o których w pośpiechu zaczynamy zapominać. Zazwyczaj nasze życie składa się z oczekiwania na coś. Bo za rok pojedziemy "tam" na wakacje, za ok dwa lata weźmiemy ślub, bo za pół roku to wynajmiemy już cały dom i będzie nam wygodniej a za kolejne dwa kupimy swój wymarzony domek a przecież jeszcze za kilka miesięcy będą święta więc będzie tak rodzinnie i romantycznie... Robimy tak codziennie. I właśnie dzięki " Ps. I love you" przypominam sobie by doceniać to co jest teraz, te wszystkie małe rzeczy dzięki którym życie jest radośniejsze. Część z Was pewnie prowadzi ostatnio modne słoiczki szczęścia ale to niestety nie dla mnie bo systematyczność nie jest moją mocną stroną :) . I tak na przykład dzisiaj, zmuszona byłam wracać z pracy pieszo bo Niejadek miał inną zmianę niż ja i trasa którą samochodem pokonuje w 15 minut po pracy zajęła mi 1,5 godziny. Ale po drodze miałam okazję przystanąć i podziwiać dziko żyjące króliki, całe stado liczące ok 15 zwierzaków które radośnie kicały po trawniku przy ścieżce, ciesząc się, że akurat teraz wyszło słońce i chwilowo nie pada. Innego dnia miło zaskoczyły mnie nasionka bazylii, które posialiśmy kilka dni temu z Niejadkiem, wieczorem nie było nic widać a rano znienacka wszystkie wykiełkowały. Kolejnym razem po powrocie do domu miałam przemiłą niespodziankę - Niejadek kupił mi muffinkę z okazji pierwszego dnia w nowej pracy, mały gest a ucieszył mnie jak dziecko. Warto doceniać takie drobne rzeczy które przynosi nam życie lub partner, bardziej miło jest dostawać regularnie buziaka w nos na dobranoc niż oczekiwać od partnera dużych prezentów o których i tak zapomnimy a te małe rzeczy wracają w pamięci często, to na przerwie w pracy gdy ze zmęczenia już nie rozumiesz kolegów bo ich angielski jest tak różny od tego uczonego w szkole, lub w trakcie długich wieczorów gdy ukochany pracuje a Ty właśnie wróciłaś z pracy i masz kilka godzin tylko dla siebie. Jestem ciekawa jak u Was idzie docenianie codzienności w porównaniu z planowaniem. Bo jak wiemy życie jest kapryśne i lubi zmieniać nasze plany w sekundę. Mam nadzieję, że zachęciłam Was do przemyślenia i docenienia małych rzeczy. Życzę Wam miłego wieczoru i do przeczytania! :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz