wtorek, 6 grudnia 2016

MIKOŁAJKI



      Witam wszystkich serdecznie rozpoczął się grudzień, rozpoczęło się odliczanie do Bożego Narodzenia. Dzisiejszy wpis miałam zamiar tworzyć przy dźwiękach świątecznych utworów ale jak się okazało miałam dużo przyjemniejsze dźwięki a mianowicie mruczenie Niejadka (no dobra pochrapywanie ale przyznacie sami mruczenie lepiej brzmi). Jak to w grudniu zazwyczaj bywa rozpoczyna się życie na zwiększonych obrotach. Tak też jest w naszym przypadku. Ostatnio mamy strasznie dużo zadań w pracy co skutkuje większym uczuciem zmęczenia po powrocie do domu. I tak na zmianę chwile po powrocie do domu jedno z nas od razu idzie spać. Muszę Wam się przyznać, że to zazwyczaj ja zasypiam jak mały kotek, wystarczy że ułożę się w wygodnej pozycji (podłoga też może być wygodna) i od razu zasypiam. Dodatkowo często gdy Niejadek jest gdzieś blisko i rozmawiamy to zasnę zanim dokończę wypowiadać swoje zdanie na jakiś temat...



     Cóż grudzień jest krótki a tyle rzeczy do zrobienia: ustalenie potraw na wigilię, wymyślenie prezentów oraz sposobu ich zapakowania, wysłanie kartek świątecznych, posprzątanie domu, zakupy a do tego praca. Ciężko to pogodzić a jeszcze ciężej nie zatracić ducha świąt, więc zdrowo ustaliliśmy z współlokatorami, że na siłę nie będziemy szykować 12 potraw, w tym tygodniu na spokojnie siadamy przy herbacie i ustalamy kto co przygotuje tak by było miło i rodzinnie a nie w pełnym stresie. Co do prezentów, większość z nich mamy już ustaloną ja tylko jeszcze nie jestem pewna co Niejadkowi sprezentować ale możecie być spokojni mam kilka pomysłów. 



      Część przygotowań już za nami, zakupiliśmy świąteczne ozdoby, ubraliśmy choinkę już tydzień temu bo akurat odwiedzała nas moja mama więc wprowadziliśmy rodzinną, radosną atmosferę odrobinę wcześniej. Dzięki czemu już od tygodnia jeżeli sen mnie nie dopadnie mogę sobie pozwolić na czytanie książki przy zapachu i migoczących światełkach choinki. A gdy jednak sen za mną chodzi to mogę ułożyć się przy kaloryferze, przykryć kocykiem włączyć cichutko świąteczne piosenki i zasypiać przy migoczącym radośnie drzewku - jednym słowem zawsze wychodzę na swoje. Jak wspominałam wcześniej zarówno u mnie jak i u Niejadka jest teraz mnóstwo pracy, dodatkowo często mijamy się w domku bo pracujemy na inne zmiany dlatego też mikołajki obchodziliśmy wczoraj wieczorem - no dobra przyznam się, była 17:00 a ja uargumentowałam, że chociaż jest już ciemno więc ja chcę prezent. Zrobiłam słodkie oczka, potupałam nóżką i tak świętowaliśmy wczesne mikołajki. Co wyszło mi na dobre bo miałam czas na zabawę prezentem. Niejadku podziękuj Mikołajowi to najlepszy prezent mikołajkowy ever! Zapewne jesteście ciekawi co znalazłam w paczuszce? Już mówię słodycze - byłam tak łakoma, że zjadłam całe opakowanie Areo mint w pół godziny :P A do tego obiektywy do mojego telefonu, kiedyś je oglądałam i zachwycałam się nimi jak dziecko ale jak to u dzieci z pamięcią, zapomniałam o nich tak szybko jak je znalazłam. Na całe szczęście Niejadek słucha co tam trajkoczę pod nosem i zarejestrował moje uwielbienie dla tego cudu techniki. Czego efekty znajdziecie poniżej. 



      Jako, że dzisiaj mikołajki życzę Wam radosnej atmosfery oczekiwania i białego puchu za oknami, liczę, że znaleźliście w swoich bucikach coś słodkiego albo chociaż ktoś do Was zawitał z miłym słowem. 
Miłego dnia i do przeczytania!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz